CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!
Obudziłam się w pomieszczeniu pełnym bieli. Słyszałam pikanie. W sali zauważyłam mężczyznę w kitlu.
- Już się obudziłaś- powiedział z ulgą
- Przepraszam kim pan jest? I gdzie ja jestem? -zapytałam.
- Nic nie pamiętasz?- pokręciłam głową. Westchnął.- Spodziewałem się tego. Miałaś próbę samobójczą. Na szczęście znaleźli cię szybko i zdążyliśmy cię uratować. I dziecko też.
- Jakie dziecko?
- Pani. Nie wiedziałaś?
- Nie. Czyli, że jestem w ...?
- Ciąży. Tak.- nie, nie, nie! To niemożliwe! Nie mogę być w ciąży! I to w dodatku z mordercą mojego ojca!
- Idę po twoich rodziców- powiedział i udał się do drzwi.
- Nie! Niech pan tego nie robi?
- Dlaczego?- no właśnie. Dlaczego?
- Bo nie chcę ich widzieć. - pokiwał głową.
- A pani przyjaciół? Albo chłopaka.
- Ja nie mam przyjaciół, a tym bardziej chłopaka.- powiedziałam ostro.
- To, że ich nie pamiętasz nie znaczy...
- NIE MAM, rozumie pan?- wydarłam się.
- Musze ci przekazać coś jeszcze.
- Słucham?- trochę się uspokoiłam.
- Kiedy zostaniesz wypisana, ze szpitala będziesz musiała...
- Co? Co będę musiała\/
- Psychiatryk- powiedział to jedno słowo i od razu zapadła ciemność. Słyszałam jeszcze krzyki i czułam dotyk, ale to było nie ważne. Widzisz tato? Nie chcę nam pozwolić się w końcu spotkać...
---------------------------------
I jak się podoba? proszę o jeden komentarz. Jeden, tylko 1. W ciągu tygodnia powinien pojawić się następny rozdział ;)
niedziela, 15 czerwca 2014
niedziela, 8 czerwca 2014
Rozdział 24
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!
- Usiądź- posadził mnie na krześle Zayn. Wszyscy byli spięci.
- Więc o co chodzi?- zapytałam. Panowała krępująca cisza.W końcu Zayn ją przerwał.
- Pamiętasz dzień w którym zginął twój ojciec?- zapytał.
- Tak.- powiedziałam szybko.
- A datę?
- 13 września. Urodziny Nialla.- zamknął oczy, a kiedy je otworzył w jego oczach stały łzy.- O co chodzi?
- Byliśmy tam... Niall tak strasznie chciał się z tobą spotkać. Jechaliśmy do ciebie, ale wcześniej trochę wypiliśmy i... Louis stracił kontrolę nad kierownicą i wjechał w samochód osobowy... Uciekliśmy z miejsca wypadku, zniszczyliśmy samochód, za czyściliśmy ślady... Nialll nie pojawił się na pogrzebie bo było mu ciężko...- straciłam oddech
- Czy ty mi chcesz powiedzieć, że zabiliście tatę? - wyszeptałam
- Tak.- powiedział spuszczając wzrok. Przez chwilę to przetwarzałam. ZABILI MI TATUSIA...
- Przez ten cały czas mnie oszukiwaliście... Uczyniliście mnie szczęśliwą, a teraz dowiaduje się że odebraliście mi ojca... Nienawidzę was! Nienawidzę was kurwa! Jesteście zjebami! A ciebie Zayn nienawidzę najbardziej!- ściągnęłam naszyjnik i cisnęłam nim w chłopaka.Wpadłam w szał i wyleciałam z domu. Już nie mam nikogo... Może Emmę. Wybrałam do niej numer. Odebrała.
- Nie mogę gadać- powiedziała na wstępie.
- Potrzebuję cię...
- Zrozum że nie mam czasu!- krzyknęła i się rozłączyła. Wtedy już zrozumiałam, że moje życie nie ma sensu...
***
Tabletki zdobyłam bez problemu. Alkohol ukradłam. Poszłam do toalety w galerii. usiadłam w na klozecie. Zawartość pudełeczka wsypałam sobie do gardła i popiłam piwem. Po krótkim czasie zaczęłam umierać. Żegnaj świecie... Witaj tato.
-----------------------------
Zaskoczone? Proszę żeby chociaż komentarz się pojawił. Do tygodnia dodam nn.
- Usiądź- posadził mnie na krześle Zayn. Wszyscy byli spięci.
- Więc o co chodzi?- zapytałam. Panowała krępująca cisza.W końcu Zayn ją przerwał.
- Pamiętasz dzień w którym zginął twój ojciec?- zapytał.
- Tak.- powiedziałam szybko.
- A datę?
- 13 września. Urodziny Nialla.- zamknął oczy, a kiedy je otworzył w jego oczach stały łzy.- O co chodzi?
- Byliśmy tam... Niall tak strasznie chciał się z tobą spotkać. Jechaliśmy do ciebie, ale wcześniej trochę wypiliśmy i... Louis stracił kontrolę nad kierownicą i wjechał w samochód osobowy... Uciekliśmy z miejsca wypadku, zniszczyliśmy samochód, za czyściliśmy ślady... Nialll nie pojawił się na pogrzebie bo było mu ciężko...- straciłam oddech
- Czy ty mi chcesz powiedzieć, że zabiliście tatę? - wyszeptałam
- Tak.- powiedział spuszczając wzrok. Przez chwilę to przetwarzałam. ZABILI MI TATUSIA...
- Przez ten cały czas mnie oszukiwaliście... Uczyniliście mnie szczęśliwą, a teraz dowiaduje się że odebraliście mi ojca... Nienawidzę was! Nienawidzę was kurwa! Jesteście zjebami! A ciebie Zayn nienawidzę najbardziej!- ściągnęłam naszyjnik i cisnęłam nim w chłopaka.Wpadłam w szał i wyleciałam z domu. Już nie mam nikogo... Może Emmę. Wybrałam do niej numer. Odebrała.
- Nie mogę gadać- powiedziała na wstępie.
- Potrzebuję cię...
- Zrozum że nie mam czasu!- krzyknęła i się rozłączyła. Wtedy już zrozumiałam, że moje życie nie ma sensu...
***
Tabletki zdobyłam bez problemu. Alkohol ukradłam. Poszłam do toalety w galerii. usiadłam w na klozecie. Zawartość pudełeczka wsypałam sobie do gardła i popiłam piwem. Po krótkim czasie zaczęłam umierać. Żegnaj świecie... Witaj tato.
-----------------------------
Zaskoczone? Proszę żeby chociaż komentarz się pojawił. Do tygodnia dodam nn.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Rozdział 23
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!
Weszłam do domu po raz pierwszy od ponad miesiąca. Mój kotek Charlie od razu przybiegł się ze mną przywitać.
- Cześć kotek.- uśmiechnęłam się do niego. Wzięłam go na raczki i udałam się do salonu. Ujrzałam mamę. Ale nie była sama. Był z nią jakiś mężczyzna i trzymali się za ręce.
- Cześć mamo.- przywitałam się.
- Lana, już wróciłaś.- szybko podeszła do mnie i mnie uściskała.- Stęskniłam się za tobą...
-Ja za tobą też. Dzień dobry.- zwróciłam się do tego gościa.
- Dzień dobry. Jestem Roger Grande.- podał mi rękę i się uśmiechnął.
- Lana Parker.- odwzajemniłam gest.
- Lana, no bo chciałam poczekać aż wrócisz... Ja i Roger pobieramy się.- powiedziała mama, a mężczyzna ją objął.
- CO?!- wykrzyczałam.
- Lana, uspokój się...
- Nie będę spokojna!Jak możesz?! Przecież znacie się miesiąc!- westchnęła.
- Właściwie to znamy się od pogrzebu. Jestem znajomym twojego ojca.- zrobiłam wielkie oczy.
- I to jeszcze ze znajomym taty?! Jak śmiesz?!
- Lana uspokój się! Nie mogę cały czas być w żałobie. I ty też nie powinnaś... Chociaż od mediów wiem, że znalazłaś sobie chłopaka... Nie podoba mi się to jak potraktowałaś Chrisa...
- Ach teraz to moja wina?! To ja jestem ta zła?! A wiecie co? Pieprzcie się!- ruszyłam w kierunku drzwi.
- A ty dokąd?!
- Tam gdzie jestem kochana.- trzasnęłam drzwiami i pobiegłam do wilii chłopaków.
***
Kiedy znalazłam się u nich usiadłam na kanapie i się rozryczałam. Tak wiem. Za miękka jestem. Ale mam to w dupie. Zayn mocno mnie objął.
- Co się stało?- streściłam im całą historię.- Ciii... Wszystko będzie dobrze.- poklepał mnie po plecach.
- Mam nadzieję.- Zayn wziął mnie na ręce.
- Idziemy się położyć.- zaniósł mnie do swojej sypialni i położył.- Mam coś dla ciebie. Zamknij oczy.- wykonałam polecenie. Po chwili poczułam zimno na moje klatce piersiowej.- Otwórz.- ujrzałam śliczny srebrny wisiorek w kształcie serca.
- Piękny... Dziękuję.- złożyłam pocałunek na jego ustach.
- Nie ma sprawy. Obiecasz mi coś?
- Co?
- Że na zawsze będzie razem. A to będzie symbol naszej miłości. Zgoda?
- Zgoda.- przez kolejne półgodziny całowaliśmy się.
- Idź spać. Jesteś padnięta. Ja pójdę na dół coś obgadać.- pocałował mnie w czoło i zostawił samą. Usnęłam.
***
Kiedy się rano obudziłam Zayn'a nie było. Zeszłam na dół. Całe 1d siedziało w kuchni. Byli zmęczeni. Chyba się nie położyli spać.
- Chłopaki musimy jej o tym w końcu powiedzieć.- przemówił uparcie Zayn.
- Powiedzieć o czym?- odwrócili się przerażeni w moją stronę. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że moje życie się przez to zmieni...
-----------------------------
Zostało nam kilka rozdziałów + epilog. Co sądzicie o tym rozdziale? Proszę o komentarze. Następny za tydzień. Będzie on bardzo zaskakujący. Tyle wam zdradzę ;)
Weszłam do domu po raz pierwszy od ponad miesiąca. Mój kotek Charlie od razu przybiegł się ze mną przywitać.
- Cześć kotek.- uśmiechnęłam się do niego. Wzięłam go na raczki i udałam się do salonu. Ujrzałam mamę. Ale nie była sama. Był z nią jakiś mężczyzna i trzymali się za ręce.
- Cześć mamo.- przywitałam się.
- Lana, już wróciłaś.- szybko podeszła do mnie i mnie uściskała.- Stęskniłam się za tobą...
-Ja za tobą też. Dzień dobry.- zwróciłam się do tego gościa.
- Dzień dobry. Jestem Roger Grande.- podał mi rękę i się uśmiechnął.
- Lana Parker.- odwzajemniłam gest.
- Lana, no bo chciałam poczekać aż wrócisz... Ja i Roger pobieramy się.- powiedziała mama, a mężczyzna ją objął.
- CO?!- wykrzyczałam.
- Lana, uspokój się...
- Nie będę spokojna!Jak możesz?! Przecież znacie się miesiąc!- westchnęła.
- Właściwie to znamy się od pogrzebu. Jestem znajomym twojego ojca.- zrobiłam wielkie oczy.
- I to jeszcze ze znajomym taty?! Jak śmiesz?!
- Lana uspokój się! Nie mogę cały czas być w żałobie. I ty też nie powinnaś... Chociaż od mediów wiem, że znalazłaś sobie chłopaka... Nie podoba mi się to jak potraktowałaś Chrisa...
- Ach teraz to moja wina?! To ja jestem ta zła?! A wiecie co? Pieprzcie się!- ruszyłam w kierunku drzwi.
- A ty dokąd?!
- Tam gdzie jestem kochana.- trzasnęłam drzwiami i pobiegłam do wilii chłopaków.
***
Kiedy znalazłam się u nich usiadłam na kanapie i się rozryczałam. Tak wiem. Za miękka jestem. Ale mam to w dupie. Zayn mocno mnie objął.
- Co się stało?- streściłam im całą historię.- Ciii... Wszystko będzie dobrze.- poklepał mnie po plecach.
- Mam nadzieję.- Zayn wziął mnie na ręce.
- Idziemy się położyć.- zaniósł mnie do swojej sypialni i położył.- Mam coś dla ciebie. Zamknij oczy.- wykonałam polecenie. Po chwili poczułam zimno na moje klatce piersiowej.- Otwórz.- ujrzałam śliczny srebrny wisiorek w kształcie serca.
- Piękny... Dziękuję.- złożyłam pocałunek na jego ustach.
- Nie ma sprawy. Obiecasz mi coś?
- Co?
- Że na zawsze będzie razem. A to będzie symbol naszej miłości. Zgoda?
- Zgoda.- przez kolejne półgodziny całowaliśmy się.
- Idź spać. Jesteś padnięta. Ja pójdę na dół coś obgadać.- pocałował mnie w czoło i zostawił samą. Usnęłam.
***
Kiedy się rano obudziłam Zayn'a nie było. Zeszłam na dół. Całe 1d siedziało w kuchni. Byli zmęczeni. Chyba się nie położyli spać.
- Chłopaki musimy jej o tym w końcu powiedzieć.- przemówił uparcie Zayn.
- Powiedzieć o czym?- odwrócili się przerażeni w moją stronę. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że moje życie się przez to zmieni...
-----------------------------
Zostało nam kilka rozdziałów + epilog. Co sądzicie o tym rozdziale? Proszę o komentarze. Następny za tydzień. Będzie on bardzo zaskakujący. Tyle wam zdradzę ;)
niedziela, 25 maja 2014
Rozdział 22
CZYTASZ= KOMENTUJESZ!!! NIE KOMENTUJESZ= ZAZNACZASZ W ANKIECIE!!!
Mediolan. Ostatni punkt trasy. Mediolan. Mediolan. MEDIOLAN!!! To takie niesamowite... Omawialiśmy teraz szczegóły wybiegu.
- Po długich namysłach wybraliśmy w końcu odpowiednią osobę na zakończenie.- Barbara. Albo Cara. Ewentualnie Emma. Wszystkie piękne, zgrabne, idealne.- A tą szczęściarą jest Lana- wskazał na mnie. Zdziwiłam się. Ja? Dziewczyny rzuciły mi się na szyję. Nie mogłam wydusić z siebie słowa.
- I co ty na to?- zapytała Jennifer.
- To naprawdę niesamowite. Dziękuję.- posłałam im uśmiech.
- Dobrze, a teraz dziewczyny idźcie na przymiarki.- ruszyłam za Jenni.- Dla ciebie jest specjalny strój. " Czarny łabądź"- posłała mi szeroki uśmiech i wzięła się za szykowanie. Bolało trochę, ale byo warto.- Zayn'owi kopara opadnie.- zaśmiała się. A właśnie Zayn... Nie uwierzycie, ale jest nam razem przecudownie! Nie uprawialiśmy seksu od tamtego czasu, ale i tak było wspaniale. Jesteśmy tematem wielu czasopism. I programów. Nie ważne. Ważne, że go mam i jestem szczęśliwa. Spojrzałam w lustro. Wow... To naprawdę ja?
- Dziękuję Jennifer...- wyszpetałam.
- No to co? Gotowa na zrobienie show?
- pewnie, że tak.
***
Emma, Cara, Barbara i ja. I koniec trasy. Emma właśnie wyszła. Pięknie się prezentowała w różowej sukience.
- Cara, za sekundke wchodzisz.
- Powodzenie.- powiedziałyśmy. Dziewczynę wzięła wdech i wyszła. Ona też pięknie wyglądała.
- Barbara, przygotuj się.
- No pewka.- i wyszła.
- Lana, kiedy Barbarze zostanie metr do zejścia wchodzisz. Kiedy wrócisz czekasz na pozostałe dziewczyny i wracacie na koniec wybiegu. Zrozumiano?
- Tak.- ale się denerwuję. O nie to juz zaraz.
- Wchodzisz!- szybko ruszyłam przed siebie. Liczyłam w głowie. Tata byłby ze mnie dumny...
Zaczęły się głośnie wiwaty. Napotkałam wzrok Malika. Podobało mu się. Tak jak mi kazano wróciłam po dziewczyny. Fotografowie robili nam pełno zdjęć. Było strasznie głośno. A ja byłam bardzo szczęśliwa...
------------------------------------
I jak się podoba? proszę o chociaż 1 komentarz ;p No to jeszcze parę rozdziałów, epilog i koniec ;/
Mediolan. Ostatni punkt trasy. Mediolan. Mediolan. MEDIOLAN!!! To takie niesamowite... Omawialiśmy teraz szczegóły wybiegu.
- Po długich namysłach wybraliśmy w końcu odpowiednią osobę na zakończenie.- Barbara. Albo Cara. Ewentualnie Emma. Wszystkie piękne, zgrabne, idealne.- A tą szczęściarą jest Lana- wskazał na mnie. Zdziwiłam się. Ja? Dziewczyny rzuciły mi się na szyję. Nie mogłam wydusić z siebie słowa.
- I co ty na to?- zapytała Jennifer.
- To naprawdę niesamowite. Dziękuję.- posłałam im uśmiech.
- Dobrze, a teraz dziewczyny idźcie na przymiarki.- ruszyłam za Jenni.- Dla ciebie jest specjalny strój. " Czarny łabądź"- posłała mi szeroki uśmiech i wzięła się za szykowanie. Bolało trochę, ale byo warto.- Zayn'owi kopara opadnie.- zaśmiała się. A właśnie Zayn... Nie uwierzycie, ale jest nam razem przecudownie! Nie uprawialiśmy seksu od tamtego czasu, ale i tak było wspaniale. Jesteśmy tematem wielu czasopism. I programów. Nie ważne. Ważne, że go mam i jestem szczęśliwa. Spojrzałam w lustro. Wow... To naprawdę ja?
- Dziękuję Jennifer...- wyszpetałam.
- No to co? Gotowa na zrobienie show?
- pewnie, że tak.
***
Emma, Cara, Barbara i ja. I koniec trasy. Emma właśnie wyszła. Pięknie się prezentowała w różowej sukience.
- Cara, za sekundke wchodzisz.
- Powodzenie.- powiedziałyśmy. Dziewczynę wzięła wdech i wyszła. Ona też pięknie wyglądała.
- Barbara, przygotuj się.
- No pewka.- i wyszła.
- Lana, kiedy Barbarze zostanie metr do zejścia wchodzisz. Kiedy wrócisz czekasz na pozostałe dziewczyny i wracacie na koniec wybiegu. Zrozumiano?
- Tak.- ale się denerwuję. O nie to juz zaraz.
- Wchodzisz!- szybko ruszyłam przed siebie. Liczyłam w głowie. Tata byłby ze mnie dumny...
Zaczęły się głośnie wiwaty. Napotkałam wzrok Malika. Podobało mu się. Tak jak mi kazano wróciłam po dziewczyny. Fotografowie robili nam pełno zdjęć. Było strasznie głośno. A ja byłam bardzo szczęśliwa...
------------------------------------
I jak się podoba? proszę o chociaż 1 komentarz ;p No to jeszcze parę rozdziałów, epilog i koniec ;/
niedziela, 18 maja 2014
Rozdział 21
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!! NIE KOMENTUJESZ= ZAZNACZASZ W ANKIECIE!!!
Kiedy ja i Zayn zaczęliśmy chodzić poczułam się naprawdę szczęśliwa. On jest naprawdę cudowny. Parę stanowimy od dwóch tygodni. Większość Directioner mnie szanuje. To jest bardziej czyni sytuację piękniejszą. Od Chrisa nie mam żadnych wieści. Próbowałam się z nim skontaktować, ale nie odbiera. Emma nawet nie chce do niego zadzwonić. Aktualnie jesteśmy w Tokyo. Po jutrze lecimy do New Delhi. Potem jeszcze Mediolan i Paryż! Jestem ciekawa co przygotuje dla mnie Zayn w mieście miłości. Ale trzeba poczekać ponad tydzień. Wracając do Tokyo. Właśnie się szlajamy z Em, Carą, Barbarą i 1D.
- Może wstąpimy do jakiegoś klubu?- zaproponował Liam na co wszyscy się zdziwili.
- Ty i takie propozycje?- zapytał uśmiechnięty Lou.
- Mam ochotę potańczyć.
- No dobra. Takich propozycji z ust Payne'a się nie odmawia, więc zapraszam towarzystwo.- pociągnął nas za sobą Harry. Weszliśmy do zatłoczonego klubu. Rozdzieliliśmy się. Oczywiście zostałam pod okiem mulata. Tańczyliśmy całymi godzinami. Do tego doszedł jeszcze alkohol.
- Chyba jesteś zmęczona księżniczko.- mruknął mi do ucha Malik.
- Dopiero się rozkręcam.- powiedziałam z uśmiechem.
- A szkoda.
- A na co liczyłeś?- uniosłam brwi.
- Jeśli wrócimy do hotelu to zobaczysz.- cwaniacko sie uśmiechnął i wyciągnął mnie z klubu.
***
Gdy tylko znaleźliśmy się w pokoju chłopak oparł mnie o ścianę i zaczął namiętnie całować. Nie opierałam się. Moje szpilki zniknęły, sukienka, rajstopy. Z niego tez zniknęło prawie wszystko. OZstalismy w samej bieliźnie. Przenieśliśmy się na łóżko.
- Mogę być tym pierwszym?- zapytał.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim?- zapytał robiąc malinkę na mojej szyi.
- Że będziesz też ostatnim.- uśmiechnął di.
- Masz to jak w banku.- i wszyscy wiedzą co była dalej.
***
Rano od razu po przebudzeniu udałam siś do łazienki. Czyli naprawdę to zrobiliśmy. To niesamowite. Jednak miałam pewna obawę. Nie zabezpieczyliśmy się...
------------------------------------
Podoba się? Liczę na chociaż jeden komentarz z opinią. NN pojawi się jakoś za tydzień ;p
Kiedy ja i Zayn zaczęliśmy chodzić poczułam się naprawdę szczęśliwa. On jest naprawdę cudowny. Parę stanowimy od dwóch tygodni. Większość Directioner mnie szanuje. To jest bardziej czyni sytuację piękniejszą. Od Chrisa nie mam żadnych wieści. Próbowałam się z nim skontaktować, ale nie odbiera. Emma nawet nie chce do niego zadzwonić. Aktualnie jesteśmy w Tokyo. Po jutrze lecimy do New Delhi. Potem jeszcze Mediolan i Paryż! Jestem ciekawa co przygotuje dla mnie Zayn w mieście miłości. Ale trzeba poczekać ponad tydzień. Wracając do Tokyo. Właśnie się szlajamy z Em, Carą, Barbarą i 1D.
- Może wstąpimy do jakiegoś klubu?- zaproponował Liam na co wszyscy się zdziwili.
- Ty i takie propozycje?- zapytał uśmiechnięty Lou.
- Mam ochotę potańczyć.
- No dobra. Takich propozycji z ust Payne'a się nie odmawia, więc zapraszam towarzystwo.- pociągnął nas za sobą Harry. Weszliśmy do zatłoczonego klubu. Rozdzieliliśmy się. Oczywiście zostałam pod okiem mulata. Tańczyliśmy całymi godzinami. Do tego doszedł jeszcze alkohol.
- Chyba jesteś zmęczona księżniczko.- mruknął mi do ucha Malik.
- Dopiero się rozkręcam.- powiedziałam z uśmiechem.
- A szkoda.
- A na co liczyłeś?- uniosłam brwi.
- Jeśli wrócimy do hotelu to zobaczysz.- cwaniacko sie uśmiechnął i wyciągnął mnie z klubu.
***
Gdy tylko znaleźliśmy się w pokoju chłopak oparł mnie o ścianę i zaczął namiętnie całować. Nie opierałam się. Moje szpilki zniknęły, sukienka, rajstopy. Z niego tez zniknęło prawie wszystko. OZstalismy w samej bieliźnie. Przenieśliśmy się na łóżko.
- Mogę być tym pierwszym?- zapytał.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim?- zapytał robiąc malinkę na mojej szyi.
- Że będziesz też ostatnim.- uśmiechnął di.
- Masz to jak w banku.- i wszyscy wiedzą co była dalej.
***
Rano od razu po przebudzeniu udałam siś do łazienki. Czyli naprawdę to zrobiliśmy. To niesamowite. Jednak miałam pewna obawę. Nie zabezpieczyliśmy się...
------------------------------------
Podoba się? Liczę na chociaż jeden komentarz z opinią. NN pojawi się jakoś za tydzień ;p
poniedziałek, 12 maja 2014
Rozdział 20
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!! NIE KOMENTUJESZ=ZAZNACZASZ W ANKIECIE!!!
- C-co?- zająkałam się.
- Kocham cię Lano Parker. Kocham cię od pierwszego wejrzenia.- powiedział patrząc mi w oczy. W moich oczach stanęły łzy.- Co się stało?
- Przecież wszyscy myśleli, że kochasz Perrie... Czemu okłamywałeś nas? Czemu okłamywałeś ją? Czemu okłamywałeś mnie?!- wydarłam się przez łzy.
- Tak było łatwiej... Wiem, że nie to chciałaś usłyszeć, ale nie zamierzam więcej kłamać.
- Zayn, ja nie wiem co robić.- załkałam i opadłam na łóżko. Powoli traciłam kontrolę i ledwo łapałam oddech.
- Oddychaj. Jestem tu.- to mi pomagało. Uspokoiłam się trochę.- Lepiej?
- Lepiej.- kiwnęłam głową. Przytulił mnie. Nie miałam serca go odpychać.- Zayn ja nie wiem czy my powinniśmy...
- Kochasz mnie?
- Ja...
- Tak albo nie. Kochasz mnie?- nie mogłam z siebie nic wydusić. Zerwał się na nogi i wyszedł trzaskając drzwiami. Znów się rozpłakałam.
***
Godzinę później siedziałam z Carą, Barbarą, Emmą, Liam'em, Niall'em, Louisem i Harry'm. Nie było tylko Zayn'a. W sumie to dobrze. Niall leciał po kanałach. Zatrzymał się na jakimś Talk Showie, który leciał na żywo.
- Kwadrans temu dowiedziałem się, że będziemy mieli nieoczekiwanego gościa. A tym gościem jest nie kto inny jak sam Zayn Malik!- na widowni zaczęły się wiwaty, a na scenę wkroczył Zayn. Wszystkich poza blondynem zamurowało.
- Cześć Jim.- przywitał się z prowadzącym.
- Opowiesz nam Zayn o co chodzi z tobą Perrie i tą dziewczyną? Lana o ile dobrze pamiętam?
- Tak. Nazywa się Lana Parker, jest kuzynką Nialla Horana i modelką. Nie jest szmatą jak teraz wszyscy o niej mówią. To ja ją pocałowałem. A jeśli chodzi o Perrie i mnie to już od dawna
między nami nic nie było. Ciągłe wyjazdy, własne zespoły... A Lana odmieniła mnie i moje życie. Chcę żeby cały świat wiedział, że ją kocham. A jeśli to oglądasz Lana, chciałbym cię za wszystko przeprosić... To tyle z mojej strony.- Niall wyłączył telewizor. Wszyscy patrzyli na mnie.
- Wszystko w porządku?- zapytała Palvin. Nie odpowiedziałam. Zerwałam się z miejsca i wybiegłam. Nogi mnie niosły w tamto miejsce gdzie mnie pocałował. To nie było daleko. Gdy się tam znalazłam ujrzałam mulata.
- Zayn!- krzyknęłam. Odwrócił się. Podbiegłam do niego.
- Oglądałaś?
- Tak, ale nie o to chodzi. A może i o to? Zayn ja cię kocham!- wykrzyczałam. Już po chwili złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
----------------------------------
Co sądzicie? Cieszycie się, że są parą? :)) NN dodam za tydzień i liczę na chociaż jeden komentarz ;/ I dziękuję, ze pod poprzednim się pojawił ;)
- C-co?- zająkałam się.
- Kocham cię Lano Parker. Kocham cię od pierwszego wejrzenia.- powiedział patrząc mi w oczy. W moich oczach stanęły łzy.- Co się stało?
- Przecież wszyscy myśleli, że kochasz Perrie... Czemu okłamywałeś nas? Czemu okłamywałeś ją? Czemu okłamywałeś mnie?!- wydarłam się przez łzy.
- Tak było łatwiej... Wiem, że nie to chciałaś usłyszeć, ale nie zamierzam więcej kłamać.
- Zayn, ja nie wiem co robić.- załkałam i opadłam na łóżko. Powoli traciłam kontrolę i ledwo łapałam oddech.
- Oddychaj. Jestem tu.- to mi pomagało. Uspokoiłam się trochę.- Lepiej?
- Lepiej.- kiwnęłam głową. Przytulił mnie. Nie miałam serca go odpychać.- Zayn ja nie wiem czy my powinniśmy...
- Kochasz mnie?
- Ja...
- Tak albo nie. Kochasz mnie?- nie mogłam z siebie nic wydusić. Zerwał się na nogi i wyszedł trzaskając drzwiami. Znów się rozpłakałam.
***
Godzinę później siedziałam z Carą, Barbarą, Emmą, Liam'em, Niall'em, Louisem i Harry'm. Nie było tylko Zayn'a. W sumie to dobrze. Niall leciał po kanałach. Zatrzymał się na jakimś Talk Showie, który leciał na żywo.
- Kwadrans temu dowiedziałem się, że będziemy mieli nieoczekiwanego gościa. A tym gościem jest nie kto inny jak sam Zayn Malik!- na widowni zaczęły się wiwaty, a na scenę wkroczył Zayn. Wszystkich poza blondynem zamurowało.
- Cześć Jim.- przywitał się z prowadzącym.
- Opowiesz nam Zayn o co chodzi z tobą Perrie i tą dziewczyną? Lana o ile dobrze pamiętam?
- Tak. Nazywa się Lana Parker, jest kuzynką Nialla Horana i modelką. Nie jest szmatą jak teraz wszyscy o niej mówią. To ja ją pocałowałem. A jeśli chodzi o Perrie i mnie to już od dawna
między nami nic nie było. Ciągłe wyjazdy, własne zespoły... A Lana odmieniła mnie i moje życie. Chcę żeby cały świat wiedział, że ją kocham. A jeśli to oglądasz Lana, chciałbym cię za wszystko przeprosić... To tyle z mojej strony.- Niall wyłączył telewizor. Wszyscy patrzyli na mnie.
- Wszystko w porządku?- zapytała Palvin. Nie odpowiedziałam. Zerwałam się z miejsca i wybiegłam. Nogi mnie niosły w tamto miejsce gdzie mnie pocałował. To nie było daleko. Gdy się tam znalazłam ujrzałam mulata.
- Zayn!- krzyknęłam. Odwrócił się. Podbiegłam do niego.
- Oglądałaś?
- Tak, ale nie o to chodzi. A może i o to? Zayn ja cię kocham!- wykrzyczałam. Już po chwili złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
----------------------------------
Co sądzicie? Cieszycie się, że są parą? :)) NN dodam za tydzień i liczę na chociaż jeden komentarz ;/ I dziękuję, ze pod poprzednim się pojawił ;)
niedziela, 4 maja 2014
Rozdział 19
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!! NIE KOMENTUJESZ=ZAZNACZASZ W ANKIECIE!!!
- Lana?!- słyszałam krzyki moich przyjaciół. Szukali mnie. Nadal tkwiłam w tym parku. Nie chcę tam wracać. Chcę być sama. Chcę być z tatusiem. Położyłam się i wpatrywałam w gwiaździste niebo. Nagle coś zaszeleściło i koło mnie pojawił się Niall.- Jesteś.- już chciał ich zawołać, ale go powstrzymałam.- Co się stało?
- Nie mów, że nie słyszałeś. Cały świat o tym trąbi.- załkałam.
- Chodzi ci o ciebie i Z...
- Tak!- krzyknęłam i zaczęłam płakać.- Wyszłam na szmatę i straciłam chłopaka.- przytulił mnie mocno.
- Musisz być silna. Oni zawsze próbują zniszczyć człowieka. Perrie zerwała zaręczyny.
- A co oni mnie obchodzą?! To ich sprawa. Ja chcę Chrisa...- nagle wokół nas zgromadziła się cała reszta.
- Tu jesteście.- powiedział z ulgą Liam.- Wszystko w porządku?- zapytał.
- Już tak.- oznajmił blondyn i pomógł mi wstać.- Wracajmy.- objął mnie. I znów błyski. Tylko nie wiem czy to burza czy paparazzi.
***
Już po pokazie w Rio. Przez te parę dni tyle się zmieniło. Mało się odzywam, Zayn'a unikam szerokim łukiem. Jestem ciągle obrażana na forach i ulicy. Zrobili mi zdjęcie z Niallem. Pomimo, że przyznał się, że jestem jego kuzynką te wszystkie Directioner mnie nienawidzą. Emma ciągle siedzi z Niallem. Lou, Harry i Liam zwiedzają. Zayn mnie nie interesuje. Poszłam do łazienki. W mojej kosmetyczce znalazłam starego, dobrego przyjaciela. Żyletkę. Podciągnęłam rękaw koszuli. Policzyłam do trzech i przejechałam. Krew popłynęła. Wpatrywałam się w ranę.
- Oszalałaś?- usłyszałam głos za mną i podskoczyłam. Żyletka wypadła mi z dłoni i upadła z brzdękiem na podłogę. Krew zostawiła ślad na białych kafelkach. Odwróciłam się. Zayn.
- Co ty tu robisz?!- wydarłam się na niego.
- Zapobiegam katastrofie jak widać.- wskazał na ranę po czym wziął się za opatrzenie jej.
- Zos...- zgromił mnie wzrokiem.
- Lepiej zamilcz.- oznajmił i opatrzył mnie.
- Dziękuję.- powiedziałam oschle.
- Nie ma za co.- zapadła cisza.- Lana, przepraszam cię za to wszystko.
- To i tak nic nie zmieni....
- Kocham cię.- zatkało mnie.
-----------------------------------
Co sądzicie? Liczę chociaż na jeden komentarz. A ja nie to zaznaczcie w ankiecie. W przyszłym tygodniu może się pojawi nn.
- Lana?!- słyszałam krzyki moich przyjaciół. Szukali mnie. Nadal tkwiłam w tym parku. Nie chcę tam wracać. Chcę być sama. Chcę być z tatusiem. Położyłam się i wpatrywałam w gwiaździste niebo. Nagle coś zaszeleściło i koło mnie pojawił się Niall.- Jesteś.- już chciał ich zawołać, ale go powstrzymałam.- Co się stało?
- Nie mów, że nie słyszałeś. Cały świat o tym trąbi.- załkałam.
- Chodzi ci o ciebie i Z...
- Tak!- krzyknęłam i zaczęłam płakać.- Wyszłam na szmatę i straciłam chłopaka.- przytulił mnie mocno.
- Musisz być silna. Oni zawsze próbują zniszczyć człowieka. Perrie zerwała zaręczyny.
- A co oni mnie obchodzą?! To ich sprawa. Ja chcę Chrisa...- nagle wokół nas zgromadziła się cała reszta.
- Tu jesteście.- powiedział z ulgą Liam.- Wszystko w porządku?- zapytał.
- Już tak.- oznajmił blondyn i pomógł mi wstać.- Wracajmy.- objął mnie. I znów błyski. Tylko nie wiem czy to burza czy paparazzi.
***
Już po pokazie w Rio. Przez te parę dni tyle się zmieniło. Mało się odzywam, Zayn'a unikam szerokim łukiem. Jestem ciągle obrażana na forach i ulicy. Zrobili mi zdjęcie z Niallem. Pomimo, że przyznał się, że jestem jego kuzynką te wszystkie Directioner mnie nienawidzą. Emma ciągle siedzi z Niallem. Lou, Harry i Liam zwiedzają. Zayn mnie nie interesuje. Poszłam do łazienki. W mojej kosmetyczce znalazłam starego, dobrego przyjaciela. Żyletkę. Podciągnęłam rękaw koszuli. Policzyłam do trzech i przejechałam. Krew popłynęła. Wpatrywałam się w ranę.
- Oszalałaś?- usłyszałam głos za mną i podskoczyłam. Żyletka wypadła mi z dłoni i upadła z brzdękiem na podłogę. Krew zostawiła ślad na białych kafelkach. Odwróciłam się. Zayn.
- Co ty tu robisz?!- wydarłam się na niego.
- Zapobiegam katastrofie jak widać.- wskazał na ranę po czym wziął się za opatrzenie jej.
- Zos...- zgromił mnie wzrokiem.
- Lepiej zamilcz.- oznajmił i opatrzył mnie.
- Dziękuję.- powiedziałam oschle.
- Nie ma za co.- zapadła cisza.- Lana, przepraszam cię za to wszystko.
- To i tak nic nie zmieni....
- Kocham cię.- zatkało mnie.
-----------------------------------
Co sądzicie? Liczę chociaż na jeden komentarz. A ja nie to zaznaczcie w ankiecie. W przyszłym tygodniu może się pojawi nn.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








